ABC- avdelingen w Oslo: oddział porodów naturalnych

with Brak komentarzy

ABC-avdelingen

ABC – avdelingen i nasza pierwsza wizyta

Kolejne spotkanie z położną odbyło się tym razem na oddziale ABC na początku 34 tygodnia mojej ciąży. Nie ukrywam, długo wyczekiwałam tej wizyty i kiedy w końcu dostałam wiadomość, że mój list został rozpatrzony pozytywnie i ja mogę rodzić tam, gdzie uważałam, że będę czuć się najbezpieczniej w trakcie porodu, byłam zachwycona. Tym samym podziękowałam mojej wcześniejszej położnej z helsestasjon, z którą zapewne spotkam się już u mnie w domu kilka dni po narodzinach naszej maleńkiej córeczki. I zaczął się dla nas nowy etap: etap przygotowujący do porodu…

Wejście na oddział z partnerem

Przed wizytą na oddziale jak zawsze w Norwegii przyszedł do mnie sms informujący jeszcze raz o dacie i godzinie spotkania oraz z prośbą o kontakt w razie gdybym miała objawy związane z koronawirusem. Zmylił mnie fakt, że nie dostałam informacji jak o wcześniejszych wizytach, że osoba towarzysząca (w moim przypadku mąż) nie może uczestniczyć w spotkaniu. Zadowoleni więc udaliśmy się oboje do szpitala, a raczej budynku hotelowego przy szpitalu, w którym to na 3 piętrze znajdował się oddział ABC. Najpierw nastąpiły te same procedury co wcześniej, czyli wypełnianie formularza w przyszpitalnym namiocie związanego z koronawirusem, po czym mogliśmy wejść do środka.

Pierwsze wrażenia

Czekaliśmy przez chwilę na położną w bardzo ładnej poczekalni, którą możesz obejrzeć na zdjęciu powyżej, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć świeżo upieczoną mamę z noworodkiem. W czasie kiedy tam byliśmy akurat nie odbywały się żadne porody. Co prawda położna zdziwiła się, że jestem razem z mężem, ale też była bardzo miła i pozwoliła mu zostać. Powiedziała również, że tak naprawdę brakuje im wizyt z osobami towarzyszącymi, bo to zawsze prostsze dla obojga z partnerów, którzy później podczas pobytu na oddziale mogą poczuć się bezpieczniej (w myśl zasady, że jak już coś się zna to człowiek czuje mniejszy lęk przed tym, co może się wydarzyć w nowym miejscu).

Rozmowa i badanie z położną

Na początku zostaliśmy zaproszeni do niewielkiego gabinetu, gdzie od razu położna przebadała próbkę moczu, którą przyniosłam. Później porozmawialiśmy chwilkę o moich ciążowych objawach, ruchach dziecka i przystąpiliśmy do badania. Jak na każdej wizycie sprawdzone zostało moje ciśnienie. Po czym położyłam się na leżance, gdzie przemiła kobieta sprawdziła wielkość macicy i zbadała ułożenie dzieciątka, jak i bicie serduszka. Mojego ukochanego nieco rozbawił stetoskop położnej, czyli wydrążona drewniana rurka umieszczona mi na brzuchu w okolicy, gdzie dzidziuś miał serduszko. Później zważyłam się i położna odpowiedziała na wszystkie nasze pytania. Dostaliśmy też arkusz z pytaniami, nad którymi prosiła, żebyśmy się zastanowili przed porodem i informacje pod jakie numery telefonu dzwonić i w jakim momencie. Dodatkowo położna powiedziała nam, że jeśli nie czułabym ruchów dziecka przez jakiś czas to mogę zjeść lub wypić coś słodkiego i położyć się na boku. Powinnam wtedy poczuć ok. 10 ruchów maluszka w przeciągu 45 minut.

Zapoznanie się z oddziałem

Po badaniu położna oprowadziła nas po oddziale, co zdecydowanie zaspokoiło naszą ciekawość. Wszystkie położne, które spotykaliśmy po drodze, witały się z nami i przedstawiały. Wszystko odbywało się w bardzo przyjacielskiej atmosferze. Nawet okazało się, że jedna z nich jest też Polką. Na ścianie wywieszone były zdjęcia pracujących tam położnych. I tak najpierw zobaczyliśmy jak wygląda pokój, w którym zostaniemy umieszczeni po porodzie. Mój małżonek stwierdził, że ten odział przypomina bardziej hotel. Pokój był bardzo przytulny. Miał swoją łazienkę, duże małżeńskie łóżko, 2 fotele, lodówkę, szafę i przenośne „łóżeczko na kółkach” dla dziecka (nie wiem jak to się fachowo nazywa, ale z pewnością każdy z Was widział takie chociażby na filmach). Jest też tam dzienny pokój, w którym można posiedzieć na kanapie, przewijać dzieciątko i odpoczywać (przyznam szczerze, że najmniej się mu przyglądnęłam).

Sala do porodu

Jestem zachwycona naszym pokojem porodowym, w którym mam ogromną nadzieję rodzić. Na oddziale są takie 3 pokoje. Pokój porodowy jest przestronny. Ma ogromne łóżko, dużą wannę, fotele i stolik, a także udogodnienia takie jak duże piłki fitball, worek sako oraz sporo miejsca na jakiekolwiek pozycje, które będę chciała przyjąć plus oczywiście sprzęty dla położnych, a nawet lodówkę, do której możemy schować nasze przekąski i napoje. W każdym jest dodatkowo umieszczona łazienka z toaletą, umywalką i prysznicem. Wiem na pewno, że podczas porodu jeśli będę chciała i miała taką potrzebę mogę jeść i pić, a położna poleca przynieść sobie własne, ulubione przekąski. Można również skorzystać z restauracji hotelowej. Ustaliliśmy z ukochanym, że to on zajmie się przygotowaniem jedzenia i takimi sprawami, w których może pomóc, a ja nie będę musiała zaprzątać sobie nimi głowy. Bardzo miłym faktem okazało się być to, że osoby pracujące tam zwracały uwagę na to, żebyśmy się czuli komfortowo i bezpiecznie już od samego początku.

Dodatkowe informacje

Zostaliśmy również poinformowani o tym, co robić jeśli poród się zacznie. Ważną dla mnie informacją było to, że lepiej żebym ja zadzwoniła, kiedy będę czuła, że już chcę skontaktować się i upewnić czy powinniśmy przyjechać na oddział porodowy. Dowiedzieliśmy się także co z parkingiem oraz że za każdym razem powinniśmy najpierw wypełnić formularz „covidowy” w namiocie przed wejściem na oddział nawet przyjeżdżając w trakcie porodu. Wiemy już, gdzie się udać po wejściu na oddział i ważną informacją dla nas było to, że partner może być cały czas ze mną, także po porodzie. Aczkolwiek z tą uwagą, że jak przyjdziemy to lepiej mieć wszystko ze sobą, ponieważ nie będzie mógł już wychodzić z oddziału i na niego wracać. Warto też wiedzieć, że zaraz obok znajduje się normalny oddział porodowy z lekarzami i całym sprzętem medycznym. Myślę, że to też sprawia, iż kobieta może poczuć się bezpieczniej wiedząc, że w razie potrzeby może zostać po prostu przeniesiona na ten oddział.


Na koniec wizyty ustaliliśmy kolejny termin za 2 tygodnie już bez partnera. Natomiast ogromnie się cieszę, że mój mąż mógł mi towarzyszyć i uczestniczyć w badaniu. W końcu pomimo całej „koronowej” sytuacji poczułam, że jesteśmy w tym razem, a moja ciąża i oczekiwanie nie jest tylko moje.

Żeby dowiedzieć się więcej o ABC kliknij tutaj.  Znajdziesz tu m.in. informacje dotyczące wskazań i przeciwwskazań do porodu na oddziale ABC, jak i informacje gdzie wysłać list, jakie naturalne metody łagodzenia bólu stosują i wiele, wiele innych.

Jeśli czytając ten wpis przyszło Ci do głowy, o co mogę zapytać na kolejnej wizycie na oddziale czy też sama rozważasz taki dom narodzin i coś chciałabyś/chciałbyś wiedzieć to zachęcam do komentarzy i zadawania pytań poniżej.