Baby blues

with 5 komentarzy

baby blues

Okres pierwszych tygodni po porodzie charakteryzuje się bardzo często baby bluesem, czyli chwilowymi zaburzeniami nastroju. Jedni nazywają go depresją poporodową, inni smutkiem okołoporodowym. Czym tak właściwie jest baby blues i jak sobie z nim poradzić? Na ten temat dzisiaj chcę porozmawiać z Edytą Zając – autorką, psychologiem, mamą trójki dzieci, ale zarazem kobietą niezależną, świetnie zarządzającą sobą w czasie, która prowadzi bloga edytazajac.pl


Edyta, jako psycholog i mama już trójki dzieci, ale i pasjonatka zarządzania sobą w czasie, wiesz doskonale, że kiedy pojawia się na świecie maleństwo (niezależnie, które z kolei), konieczne jest przeorganizowanie swojego dotychczasowego życia. Czasami pojawiają się różne ponure myśli i negatywne emocje, które nie pozwalają nam w pełni cieszyć się nowonarodzonym maleństwem. Czy mogłabyś nam powiedzieć: czym według Ciebie jest baby blues i jak możemy odróżnić stan ten od depresji poporodowej? Jak wyczuć granicę między baby bluesem, a depresją poporodową?

Ujęłabym to w ten sposób: baby blues pojawia się, troszkę przeszkadza w życiu, a następnie mija. Nie trzeba nic specjalnego z nim robić. Pojawiają się wahania nastrojów, lęk, przerażenie nową rolą. Małe rzeczy urastają do rangi problemów, które trzeba opłakiwać – często kilka razy w ciągu dnia. Hormony, które po ciąży zaczynają się układać na nowo, wpływają na to, jak wygląda nasze podejście do życia. Baby blues najczęściej pojawia się około trzeciego dnia od porodu i powinien ustąpić najpóźniej do końca połogu. U wielu mam mija z dnia na dzień. Co ważne – baby blues jest naturalną reakcją organizmu na zmiany, które w nim zachodzą po narodzeniu dziecka. Mówi się o 80% mam, które przechodzą przez taki etap.

Depresja poporodowa to coś zupełnie innego – mimo, że baby blues przypomina. Mama, która zmaga się z tą chorobą, jest również pod wpływem szalejących hormonów. Wahania nastrojów są jednak silniejsze niż te związane z baby bluesem, trudno jest cieszyć się macierzyństwem, więzią z dzieckiem. Może pojawić się niechęć do zajmowania się maluszkiem, frustracja, poczucie winy, a nawet myśli samobójcze. Bardzo często mama rezygnuje z dbania o siebie, o dom, o swoje życie. Depresja poporodowa nie jest żadnym widzimisię – to poważny stan, który wpływa na funkcjonowanie mamy, dziecka i całej rodziny. Nie można go lekceważyć.

Jak wyczuć granicę między baby bluesem a depresją?

Warto świadomie patrzeć na swoje życie i na funkcjonowanie. Przy baby bluesie pojawiają się wahania nastrojów, płacz, problemy ze snem, ale to poczucie „nieogarnięcia życiowego” mija – na drugi dzień, po paru godzinach. Wystarczy się do kogoś przytulić, wypłakać, porozmawiać o problemie i wszystko powoli wraca do normy. Depresja nie wygląda tak kolorowo – przypomina raczej wrażenie, że coś się skończyło. Jest gorzej niż kiedykolwiek w życiu. Nie daję sobie rady, nie wiem, co ze sobą zrobić, chcę jakoś przetrwać ten dzień. Dochodzi do tego również problem z więzią z maluszkiem – to wszystko tak nie cieszy, a raczej frustruje i irytuje. Mama może mieć do siebie pretensje o to, że nie potrafi pokochać dziecka tak, jak „powinna”. Na szczęście z depresją można i trzeba skutecznie walczyć po to, aby zadbać o szczęśliwe życie mamy, dziecka i całej rodziny.

Zarówno ciąża, jak i czas po porodzie to nie tylko piękne chwile spowodowane bliskością i poznawaniem się z maleństwem, ale i bolesne zmiany w ciele i umyśle, wywołane działającymi w tym okresie hormonami, jak i pojawiające się na skutek porodu. Opowiedz nam proszę, jak wyglądały Twoje pierwsze tygodnie z maleństwami. Czy oprócz tych pięknych chwil i radości, sama jako świeżo upieczona mama miałaś wahania nastroju po urodzeniu dzieci i czy zmieniało to się w przypadku każdego, kolejnego dziecka?

Oczywiście, baby blues to treść mojego życia po porodach. Jestem dość emocjonalna, a mimo tego po porodach wkraczałam na nieznane mi tereny 😉 Na szczęście mój mąż wiedział, czego się spodziewać i reagował tak, jak powinien. Gdy miałam do niego pretensje o wszystko, przyjmował to z wielkim spokojem i zrozumieniem. Gdy płakałam o byle co, pocieszał mnie.  O tak, potrafiłam być okropną zołzą po porodzie, ale szybko przestawałam taka być, gdy dostawałam wsparcie i czułość.

Pamiętam, że najtrudniejszym momentem mojego macierzyństwa była chwila, w której płakałam w środku nocy karmiąc mojego syna. Moja druga ciąża zakończyła się niespodziewanym cesarskim cięciem, więc obolała z baby bluesem cierpiałam po cichu o drugiej nad ranem. Niezbyt to było mądre – kolejnej nocy obudziłam już mojego męża i tak udało nam się te najtrudniejsze chwile przetrwać.

My, jako kobiety chcemy żeby wszystko było idealnie przygotowane i perfekcyjne. Czasem młode mamy wstydzą przyznać się, że czują się po prostu źle po porodzie i są wykończone. Chcą ambitnie same poradzić sobie ze wszystkim. Płaczą lub złoszczą się z błahych powodów. Rodzina nieświadomie całą uwagę skupia na maleństwu, nie pytając nawet o ich samopoczucie i potrzeby. Jak według Ciebie mogą pomóc nam nasi najbliżsi w tym okresie?

Cieszę się, że mówisz o tych potrzebach. Każda mama może doznać szoku, gdy po ciąży nagle staje się niewidzialna. Kiedy nosimy w sobie dziecko, jesteśmy pod ochroną. Możemy oczekiwać pomocy, wsparcia, ktoś coś ugotuje, pobiegnie do sklepu po zachciankę, pomasuje stopy, podwiezie. Wraz z pojawieniem się dziecka znika wiele z tych udogodnień. Sprawy z pewnością nie ułatwia to, że wiele mam w życiu nie przyzna się, że czegoś potrzebują. Bohaterki codzienności 😉 I właśnie takim mamom warto przywieźć do domu upieczone ciasto, pomóc z maluchem, wysyłać na zakupy, na drzemkę lub dać jej dwie godziny nicnierobienia. Perfekcjonizm młodej mamy pewnie nie zniknie, ale za to zniknie frustracja.

Jakich słów należy unikać przy świeżo upieczonej mamie, żeby nie spotęgować u niej pogorszenia nastroju? Czy spotkałaś się z różnymi tego typu określeniami, które sprawiły Ci przykrość po porodzie?

Było kilka takich rzeczy – część z nich mnie denerwowała, a część raniła. Szczególnie irytujące jest dla mnie pytanie: „A jak Ty sobie poradzisz?!” – słyszałam to przy pierwszym, drugim i trzecim dziecku. Za każdym razem. I choć wiem, że jest to podyktowane troską, denerwuję się. Poradzę sobie – muszę przecież. Nie oddam tych dzieci, prawda? 😉 To, co było dla mnie bolesne, to pytania innych mam o… brzuch po porodzie. Przy pierwszym i trzecim dziecku usłyszałam parę razy: „O… a ty jeszcze nie urodziłaś?”. Miało być to pewnie żartobliwe, ale dla mnie było trudno. Przecież każda mama wie, że po porodzie nie ma kaloryfera na brzuchu!

Czego unikać? Robienia z mamy ofiary losu, przewidywania porażki, komentowania wyglądu. Mówimy o depresji poporodowej i właśnie w tym kontekście warto myśleć. Ta mama, która udaje, że nic ją nie rusza, może być właśnie w otchłani smutku. Z różnych przyczyn czas po porodzie jest bardzo wymagającym etapem w życiu. To, co mówimy do nowej mamy może mieć dla niej wielkie znaczenie.

Kiedy na świat przychodzi dziecko, niekiedy zapominamy o współmałżonku i o tym, że on też jest współodpowiedzialny za pomoc przy maleństwie i domu. Mąż zafascynowany potomkiem, zapomina przytulić Ciebie – matkę jego dziecka, co może potęgować smutek. Czasem czujemy bezradność, strach czy dobrze poradzę sobie z pielęgnacją i wychowaniem dziecka, ale i zdenerwowanie na niezrozumienie ze strony partnera. Czy mogłabyś dać kilka wskazówek panom, którzy zaczynają pełnić nową rolę ojca? Jak mogą pomóc swoim partnerkom w pierwszym okresie życia dziecka podczas baby bluesa?

Myślę, że jedną z najważniejszych rzeczy dla każdego mężczyzny, który wchodzi w rolę taty jest wiedza. Świadomość tego, co dzieje się z kobietą, jest tym, co może ochronić związek przed wieloma kłopotami. Zachęcam zatem po pierwsze do szukania informacji o tym, jakie zmiany w ciele i psychice zachodzą podczas połogu. Bliska osoba, która zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę, jest nieocenionym wsparciem.

Zachęcam również do uzbrojenia się w cierpliwość i oferowania kobiecie jak najwięcej zrozumienia i ciepła. Przytulenie, o którym wspomniałaś, jest równie ważne. To właśnie dotyk, kontakt fizyczny, głaskanie po głowie, masaż stóp są tym, co relaksuje, porządkuje emocje i pozwala rozluźnić się w tym pełnym wyzwań czasie.

To jednak nie wszystko. Dla mnie osobiście bardzo ważna była świadomość tego, że po urodzeniu dziecka nie przestałam być kobietą w oczach ukochanego mężczyzny. Wszelkie gesty, słowa, a nawet spojrzenia, które o tym mówią są na wagę złota.

Ból i inne dolegliwości, związane z porodem i okresem połogu, potęgują smutek. W początkowym okresie po narodzinach dziecko śpi, płacze, trzeba je przebierać, wykąpać i nakarmić. Jak znaleźć w tym czasie czas dla siebie, na ogarnianie siebie, domu, ugotowanie obiadu. Jak się nie załamać? Jak przyznać się przed sobą do tych słabości, do tego, że nie jestem złą matką przez nawracające przygnębienie? Czy możesz podzielić się z nami jakąś techniką czy metodą do pracy nas sobą podczas zaburzeń nastroju? Co robić kiedy czujemy się źle ze sobą, jesteśmy przytłoczeni maluszkiem i tym, że życie krąży wokół niego?

Myślę, że to przytłaczające wrażenie wynika przede wszystkim z tego, że po porodzie nie odpuszczamy. Po pierwsze chcemy, aby nic w naszym życiu się nie zmieniło. Powrót ze szpitala ma łączyć się z powrotem do doskonałej organizacji życia. A może ma być lepiej niż kiedyś, bo przecież „jest więcej czasu”? Jeśli stawiamy sobie takie wymagania, staramy się za wszelką cenę żyć w zgodzie z nimi. I walczymy – o ten obiad, porządek w domu, o realizację tysiąca planów. Wszystko to generuje potworny stres, który niestety musi w jakiś sposób na nas wpłynąć.

Dobrym rozwiązaniem jest dbanie przede wszystkim o siebie i o dziecko. Z jednej strony oczywiste są obowiązki związane z maluszkiem – pieluszki, karmienie, kąpiel. Z drugiej strony równie istotne jest pielęgnowanie siebie. Właśnie od zadbania o siebie warto rozpocząć dzień, Zamiast bohaterskiego biegania po domu w piżamie, gotowania, prania, sprzątania, zacznijmy od porannej toalety, lekkiego makijażu, ubrania się w coś, co sprawia, że czujemy się atrakcyjnie. Dobrze wykorzystać na te czynności pierwszą drzemkę malucha – niech to będzie priorytet.

Gdzie możemy szukać pomocy? I przede wszystkim kiedy powinniśmy zgłosić się do psychologa lub psychoterapeuty?

W tym poporodowym czasie niezwykle ważne jest świadome podchodzenie do swoich emocji. Polecam przede wszystkim codzienną autorefleksję. Wystarczy notes i długopis oraz kilka minut na zastanowienie się nad tym, co działo się tego dnia. Można odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

„Co było dzisiaj dla mnie najtrudniejsze?”

„Co było dla mnie dzisiaj najmilsze?”

To wystarczy, aby być na bieżąco ze swoimi emocjami. Kiedy dostrzegamy, że nie radzimy sobie z codziennością, smutek jest tym, co przeważa w naszym życiu i trwa długo (np. 2-3 tygodnie), warto poszukać pomocy psychologa lub psychoterapeuty.


Dziękuję Edyta, że podzieliłaś się z nami swoimi doświadczeniami. A wy kobietki pamiętajcie, że po porodzie macie prawo czuć się przygnębione i dajcie sobie tak wiele czasu, jak tylko potrzebujecie, żeby dojść do siebie.

  • Cieszę się, że się o tym mówi. Gdy rozmawiam z dorosłymi kobietami (w wieku mniej więcej mojej mamy) słyszę od nich jak ciężko przechodziły pierwszy okres poporodowy i… jak znikąd nie miały pomocy – co wspominają bardzo źle.

    • Bardzo często tak niestety było Asia. Na szczęście my nie musimy mieć tak samo jak nasi rodzice i możemy przeżyć te pierwsze tygodnie z maluszkiem w pełnym zrozumieniu również dla naszych potrzeb.

  • Mnie również w okresie ciąży nic nie sprawiło takiej przykrości, jak słowa mojej teściowej „ja myślę, że po porodzie, to wy sobie bez mamy nie poradzicie”. Nie wiem na podstawie czego tak stwierdziła. Może miała dobre chęci, ale wiary w siebie mi tym nie dodała, bo to pierwsze dziecko więc nie mogłam wiedzieć co będzie po porodzie. Poradziliśmy sobie spokojnie i teraz widze(bo rozmawiam z koleżankami, które mają podobne doświadczenia i tymi, które mają inną sytuację), że w te pierwsze tygodnie po porodzie dobrze jest sobie „zbudować” od nowa relacje z mężem i z dzieckiem. Obserwować porzebt oraz cierpliwie tworzyc nowe rytuały i nawyki. I podpowiedzi osób trzecich odnośnie dziecka typu „na pewno płacze, bo jest głodne” albo „a nie jest mu zimno/mokro/ciepło” wcale nie pomagają. Zwłaszcza w rozwijaniu matczynej intuicji.
    Myślę, że nawet z najlepszymi chęciami, przy świeżej mamię trzeba szczególnie uważać na słowa i zachowania. Zwłaszcza jeśli chodzi o karmienie, bo chyba każda mama chce nakarmić swoje dziecko (piersią czy butelką) ale obie strony muszą się siebie nawzajem nauczyć a u dzieciaczków sposób jedzenia i spania zmienia się nawet z dnia na dzień więc wszelkie komentarze babć i cioć są tu zbyteczne.
    Myślę, że wiele kobiet (i mężczyzn) radziłoby sobie lepiej z emocjami po porodzie, gdyby nikt nie siał tyłu wątpliwości przez te pierwsze tygodnie zanim się siebie nauczą. Cierpliwość i wyrozumiałość 🙂

    • Zdecydowanie się z Tobą zgadzam Malwina. Słowa, zwłaszcza te wypowiedziane bez przemyślenia, czasem potrafią bardzo zranić (zwłaszcza od bliskich osób, które teoretycznie powinny nas wspierać w tym okresie). Na szczęście mamy coraz większą świadomość i mentalność też się zmienia. Zauważyłam, że bardzo często takie złośliwe osoby mają nieprzepracowane swoje traumy z dzieciństwa lub też one będąc młodymi matkami w okresie poporodowym miały ciężko. Wydawać by się mogło, że powinny nas tym bardziej wspierać, ale niestety bywa różnie..
      Bardzo dobrze to ujęłaś: po porodzie dobrze jest zbudować na nowo relacje z współmałżonkiem, ale i z bobaskiem, stworzyć nowe rytuały i przyzwyczaić się do nowych ról. 🙂

      • Tak, bycie „świeżą mamą” uczy także, żeby bardzo uważać na słowa w stosunku do znajomych „świeżych mam”. Nie każda czuje się w tym okresie tak samo więc generalnie lepiej pytać o potrzeby niż wyrażać opinie czy dawać wskazówki nawet, jeśli intencje są najlepsze 🙂

        Dobrze, że powstał ten wywiad 🙂