Ciąża i ja! :D

with Brak komentarzy

jestem w ciąży

Ciąża i ja – czy to możliwe? Tak! Jestem w ciąży! 🙂 i dokładnie od tej radosnej nowiny pragnę rozpocząć mój powrót na bloga. Nie boję się o tym mówić głośno, nie czuję lęku czy strachu. Czuję się zaś bezpieczna, zaopiekowana, odczuwam ogromny spokój i każdej kobiecie tego życzę. Natomiast obserwuję coś z goła odmiennego. Widzę jak wiele kobiet odczuwa stres, niepokój, niepewność, przerażenie w związku z zajściem w ciążę, okresem ciąży, porodu i połogu. Dlatego też w najbliższym czasie chcę podzielić się z Tobą moją własną historią, moimi odczuciami i doświadczeniami związanymi z przygotowaniami do poczęcia, ciążą, prowadzeniem jej akurat w tym koronawirusowym czasie w Norwegii, moim porodem i połogiem. Mam nadzieję, że moje doświadzenia pomogą i Tobie przejść ten okres nieco łagodniej. Tym bardziej, że mogę podejść do tego etapu mojego życia z perspektywy fizjoterapeutki.

Zadziwiająca diagnoza

Około 6 lat temu usłyszałam od mojego ówczesnego ginekologa takie słowa: „powinnaś się pospieszyć, bo możesz mieć później problemy z zajściem w ciążę”. Piszę o tym, bo wiele kobiet boryka się z podobnymi stwierdzeniami,  co często później skutkuje zblokowaniem przez przekonanie w stylu: „będę mieć problem z zajściem w ciążę”. Rozchodziło się o to, że moje cykle menstruacyjne zaczęły nieco odbiegać od regularności i mojej normy. Co w praktyce oznaczało cykle nie dokładnie co 29 dni w moim przypadku, a między 25 a 30 dni. Okazało się, że na moim jajniku pojawiła się mała 2 centymetrowa cysta endometrialna. W tamych czasach było to dla mnie wstrząsające przeżycie i pomimo, że byłam już w stałym związku z moim obecnym zresztą mężem, nie planowaliśmy akurat w tamtym momencie starać się o dzieci. Po pierwszej fali przerażenia połączonego z szokiem i rozpaczą, nastała faza buntu. Dlaczego przecież ktoś obcy nie znający mojego ciała tak dobrze jak ja sama ma czelność mówić mi, że coś ze mną jest nie tak i mogę mieć problem z czymś, co wielu kobietom przychodzi tak naturalnie, do czego w zasadzie zostałyśmy stworzone?! Powiedziałam sobie wtedy, że nikt nie zna mnie tak dobrze jak ja sama i że nikt nie będzie decydował za mnie kiedy dla mnie jest czas na dziecko, a kiedy już nie. I tak mijały kolejne lata, a i teraz moja nadal 2 centymetrowa cysta ma się świetnie.

Nasze przygotowania do poczęcia

Pomyślałby ktoś czytając wcześniejszy akapit: „wariatka”, jeszcze się doigra. Powinna posłuchać lekarza. A ja powiem na to tak → każdy z nas ma moc sprawczą i najlepiej czuje swoje własne ciało, jeśli tylko się w nie wsłucha. Co więcej każdy człowiek ma prawo do wzięcia odpowiedzialności za siebie i swoje decyzje. Oczywiście słowa mojego ginekologa dały mi wiele do myślenia i postanowiłam zadbać bardziej o siebie i nieco zagłębić się w temat. Poszukiwania te sprawiły, że zaczęłam uczestniczyć w kursach, warsztatach i webinarach na tematy związane z fizjoterapią uroginekologiczną i stopniowo zmieniłam swój styl życia łącznie z odżywianiem, zmianą pracy na mniej stresującą czy też próbowaniem różnych aktywności fizycznych i stopniowym przybliżaniem się do natury, naturalnych metod leczenia i naturalnych sposobów pielęgnacji. Testowałam siebie i już wtedy czułam, że każdy człowiek ma w sobie wszystko, co potrzebuje.


Nasze przygotowania do poczęcia były wieloetapowe. Nie były one po prostu jedną świadomą decyzją o tym, że teraz jest dobry moment na dziecko. To powiedziałabym lata naszego rozwoju, zmiany nawyków, zadbania o szeroko pojęte zdrowie, stabilizację emocjonalną czy też stabilną sytuację zawodową. Wiedliśmy szczęśliwe życie i tym właśnie życiem zapragnęliśmy podzielić się z kimś jeszcze.  Oczywiście od lat wiedzieliśmy, że pragniemy dziecka, ale pragnęliśmy żeby pojawiło się w naszym życiu wtedy, kiedy nie będzie nam potrzebne z powodu jakichś naszych braków czy niezaspokojonych potrzeb, np. braku miłości czy też potrzeby bycia potrzebnym i niezastąpionym dla drugiej istoty.

Ciąża

Ciąża niesie ze sobą ogromne obciążenie nie tylko fizyczne, ale i psychiczne. Zmienia się kobiece ciało, pojawiają się pewne dolegliwości utrudniające życie, a co za tym idzie daje znać o sobie również wiele emocji, także tych trudniejszych i niewygodnych, które niekoniecznie chcielibyśmy żeby wypłynęły na wierzch. Co więcej nawet nie chcielibyśmy ich w sobie odkryć… Dlatego uważam, że tak ważne są przygotowania do ciąży i w dzisiejszych czasach kiedy świadomie podejmujemy decyzję o momencie poczęcia, dobrze jest przemyśleć wszystko, a okres przed zajściem w ciążę (zwany przez niektórych również trymestrem 0) z pełną świadomością wykorzystać, aby się przygotować. Myślę, że to tak ogromnie ważna kwestia, że opiszę przygotowania do poczęcia w osobnym artykule.

Nasza ciąża w czasach koronawirusa

Jak już wspomniałam do ciąży przygotowywaliśmy się bardzo długo i kiedy to mieliśmy ustalone, że rozpoczynamy starania od kwietnia, nagle w marcu wybuchła pandemia koronawirusa. Pojawiło się w nas, a raczej głównie we mnie wiele strachu i niepewności. Co skutkowało oczywiście zapaleniem gardła, z którym borykałam się dosyć długo. Przez kaszel musiałam zostać w domu i tak przez 1,5 miesiąca zamiast wzmocnić moje ciało na końcowym etapie przygotowań i m.in. mięśnie dna miednicy to ja je oczywiście osłabiłam i zamiast nad ciałem wróciłam do pracy nad emocjami. Rozmawialiśmy też dużo o tym, czy to aby na pewno odpowiedni czas na zachodzenie w ciążę. Jako, że decyzję o staraniach podjęliśmy już dawno i wiedząc, że nigdy nie ma momentu idealnego, a zawsze jest idealny jak na dane warunki, postanowiliśmy nie przekładać naszych planów i zdać się na tu i teraz. Uznaliśmy też, że nigdy w życiu ludzie jeszcze nie dbali tak porządnie jak teraz o własną higienę i co ma być to będzie. Dodatkowo ufam bezgranicznie mojemu mężowi i wierzę w siebie, w nas i moje ciało.

Do tych wszystkich, którzy zdecydowali się poczekać

Pamiętaj jednak, że to jest moja historia, a Ty możesz czuć w tych czasach coś całkowicie innego. Jeśli razem z partnerem zdecydowaliście się poczekać ze staraniami związanymi z zajściem w ciążę na spokojniejsze czasy to naprawdę to też jest w porządku. Jednak niech poczucie strachu, lęku, obwinianie siebie czy innych nie spowoduje, że w swych przygotowaniach zatrzymacie się. Niech ten okres da Wam siłę do głębszych i dokładniejszych przygotowań. Zyskaliście właśnie czas potrzebny do tego, żeby zadbać bardziej o siebie, swoje ciało, swoje potrzeby, swój umysł czy cokolwiek co w tym momencie potrzebujecie. Może przepracujecie teraz jakieś zalegające emocje z przeszłości, żeby wypracować u siebie stabilniejszą inteligencję emocjonalną, która później zaprocentuje przy byciu i życiu z dzieckiem. Zyskaliście czas, dzięki któremu możecie teraz umocnić swój związek, popracować nad słabszymi ogniwami w swoim ciele, udoskonalić swoje zdrowe nawyki czy też zmienić te, których działanie jest niekorzystne dla przyszłej ciąży. To czas dzięki któremu, możecie stać się bardziej zrównoważonymi, zbalansowanymi i odpowiedzialnymi rodzicami przyszłości. Czas, kiedy w końcu zaufacie swojemu ciału na tyle, że z całą mocą i siłą sprawczą, miłością i radością podejdziecie do zbliżającego się etapu narodzin. Dlatego zastanówcie się, co od dzisiaj jesteście w stanie zrobić, żeby przybliżyć się do tego momentu, kiedy spojrzycie na test ciążowy czy badania i ze łzami w oczach, ogromem wzruszenia przeplatanego zachwytem, radością i pełnią miłości nareszcie dowiecie się, że właśnie stworzyliście nową, piękną istotę, która z całą pewnością nada światła i celowości Waszemu życiu. I tego właśnie Wam życzę.