Smoczek – konieczność czy wygoda?

with Brak komentarzy

smoczek

Jako, że ostatnimi czasy zmagam się z pojawiającymi się ósemkami (a kto to już przeżył, wie co mam na myśli 😉 ) to wpadłam na pomysł żeby dziś przedstawić Wam moje podejście do używania smoczków. Temat ten pojawia się u mnie bardzo często, zwłaszcza w rozmowach z koleżankami, które mają dzieci i stosowały cumel. Jednak w pogawędkach tych odkryłam, że używanie go jest pewnego rodzaju przyzwyczajeniem, na które nie zwraca się szczególnej uwagi.

Odruch ssania

Zacznijmy zatem od początku. Żeby mówić o używaniu smoczka, najpierw warto wytłumaczyć czym jest odruch ssania. Odruch ten jest odruchem bezwarunkowym, zachodzi automatycznie i bez udziału naszej świadomości. Zupełnie jak mruganie powiekami czy odruch wymiotny. Wytwarza się on już w okresie płodowym i pozwala dziecku na zaspokajanie głodu, jak i przystosowanie się do życia w nowym środowisku. Po urodzeniu odruch ten jest, a przynajmniej powinien być bardzo silny. Dziecko ssie nie tylko pierś matki, ale wszystko, każdy przedmiot, który przyłożony jest mu do ust, np. kołderka, smoczek czy jakikolwiek palec przyłożony mu do buzi. Jak tutaj się nie zachwycać wtedy maleństwem? 🙂 Kiedy odruch ten w początkowym okresie życia jest słaby, należy skonsultować się z neurologiem. Dziecko na początku nie jest w stanie świadomie ssać pierś matki, żeby zaspokoić swój głód. Tak jak matka musi nauczyć się karmienia dziecka, tak dziecko odpowiedniego chwytania przy tym piersi..Dlatego też odruch ssania jest niezwykle ważny w początkowym etapie życia i najlepiej poczekać z używaniem smoczka parę tygodni po urodzeniu dziecka.

Odruch ten jest potrzebny niemowlakowi nie tylko do zaspokojenia głodu. Uspokaja go też, pozwala zapanować nad emocjami, daje poczucie bezpieczeństwa, bliskości, ale i pobudza pracę jelit, a co za tym idzie ułatwia wypróżnianie. Uczy także dziecko odpowiedniego oddychania przez nos w połączeniu z jednoczesnym połykaniem. Teoretycznie po 3 miesiącu życia odruch ssania powinien zaniknąć i przejść w funkcję, czyli świadome ssanie w celu zaspokojenia głodu.

Kiedy używać smoczek?

  • Każdy maluszek najlepiej usypia podczas ssania. Wycisza go to, relaksuje i uspokaja. W momencie kiedy nie zasypia przy piersi, bardzo często ssie kciuk. Wtedy lepszym rozwiązaniem jest usypianie przy smoczku niż ssanie kciuka (oczywiście na początku ssanie kciuka będzie normalną czynnością, ale w późniejszym czasie może stać się po prostu złym nawykiem).
  • Zdarza się również tak, że niektóre mamy mają ciężki okres po porodzie. Burza hormonalna, fizyczny ból w różnych miejscach w ciele, ciągłe przemęczenie nowymi obowiązkami + utrzymywaniem w jak najlepszym stanie domu, gotowaniem, sprzątaniem itp., przemęczenie spowodowane ciągłym przystawianiem do piersi, czasem poranionymi sutkami, chwile zwątpienia i myśli o rezygnacji z karmienia..Znacie to? Dodatkowo dziecko, które ciągle domaga się przystawienia do piersi.. Dla takich mam smoczek może okazać się naprawdę pomocnym narzędziem. Moja uwaga jedynie brzmi tak, żeby nie podawać go na każdy płacz niemowlaka, a tylko w momencie kiedy wszystkie inne potrzeby dziecka będą zaspokojone (nakarmione, przebrane, utulone..), a mimo tego maluszek nie jest zadowolony i chciałby cały czas ssać pierś. W ten sposób możemy zaspokoić odruch ssania i spowodować, że dziecko będzie czuć się odstresowane i bezpieczne.
  • Ssanie smoczka nie może być natomiast absolutnie traktowane jako pocieszyciel i zastępstwo w zamian za zainteresowanie rodziców. Kiedy dziecko się nudzi, to powinniśmy zadbać o jego rozwój, a nie wpychać mu do ust dla świętego spokoju smoczek. W końcu nie o to chodzi w rodzicielstwie, żeby tylko tym rodzicem móc się nazwać, ale i żeby poświęcić należytą uwagę dziecku.

Problemy wynikające z używania smoczka

Smoczki do ssania czy też te od butelki wymagają innego ułożenia języka przez dziecko. Dużo prościej leci pokarm z butelki, zaś żeby uzyskać pokarm z piersi maluszek wkłada większy wysiłek w zdobycie mleka. Używanie butelki zatem może spowodować rozleniwienie dziecka i dezorientację podczas prób karmienia piersią. Dlatego jeśli zaobserwujecie problemy z odruchem ssania u dziecka podczas prób jego karmienia, warto pomyśleć o odstawieniu smoczka tego do uspokojenia, jak i tego do karmienia z butelki.

Ssanie piersi usprawnia aparat mowy. Wiecie, że przy ssaniu piersi pracuje aż kilkadziesiąt mięśni i nie mówię tu tylko u mięśniach twarzy, języka, podniebienia czy gardła, ale i mięśniach szyi, piersiowych i przepony. Stymulowane są też nerwy czaszkowe. Natomiast przy ssaniu smoczka jest tych mięśni pobudzanych znacznie mniej.

Przy ssaniu piersi noworodek wydaje ciche, gardłowe dźwięki, kiedy jest zrelaksowany, co przyczynia się do rozwoju mowy. Całkowicie inne dźwięki wydaje podczas używania butelki, która nie wydziela zapachu matki, nie powoduje kontaktu ze skórą.. Podczas dokarmiania występują reakcje kompensacyjne jak cofanie języka, przestawianie go na boki czy zbyt wąskie uchylanie warg. Przy stosowaniu smoczka mogą pojawić się problemy z żuciem i gryzieniem. Myślę, że używanie smoczków warto skonsultować z logopedą, który może nam również dać wiele wskazówek o tym, który smoczek byłby idealny dla naszego dziecka.

Problemy wynikające z przedłużającego się używania smoczka

Nie będę tutaj się za dużo rozpisywać, ale oczywiście w wielu artykułach czy logopedycznych, czy dentystycznych możemy wyróżnić tutaj: wady zgryzu, wymowy, opóźnienie rozwoju mowy, ale i co wydaje się ciekawe i niekoniecznie jasne na pierwszy rzut oka może prowadzić do wystąpienia częstszych infekcji górnych dróg oddechowych. Dzieje się tak zapewne, ponieważ dziecko ssając smoczek może doprowadzić do obniżenia napięcia mięśnia okrężnego ust, a co za tym idzie nie domyka ust. Idąc dalej tym tropem oznacza to, że będzie oddychać przez usta, a nie przez nos gdzie powietrze jest oczyszczane, ogrzane i nawilżone. Częściej też u takich dzieci dochodzi do infekcji ucha. Dodatkowo smoczek to jednak nosiciel bakterii wszelkiego rodzaju m.in. tych próchnicotwórczych. Hmm..i na koniec przecież nie chcemy żeby nasze dzieci były uzależnione – w tym przypadku uzależnione od smoczka.

Jak i kiedy odstawić dziecko od smoczka?

Im młodsze dziecko, tym prościej o rezygnację ze smoczka, ponieważ nawyk ten może nie być jeszcze w pełni utrwalony. Przede wszystkim nie uważam, że wszystkie metody związane z zawstydzaniem dziecka są czymś normalnym. Kierujmy się tym, co samym nam nie sprawiłoby przykrości! Z całą pewnością róbmy to stopniowo i bez nerwów. Przede wszystkim należy podejść do każdego dziecka indywidualnie i nie robić niczego na siłę. Sami jako rodzice być może widzieliście, że u każdego z Waszych dzieci odbywało się to w inny sposób. Czasem wystarczy zajęcie uwagi dziecka czymś innym i nie trzymanie smoczka na widoku. Możemy próbować stopniowo odchodzić od smoczka, wyjmować delikatnie z ust kiedy zaśnie, podawać go coraz rzadziej i tylko na wyraźne życzenie maluszka. W każdym razie pamiętajcie żeby nie odzwyczajać bąbla od smoczka w okresie jakichś wielkich zmian (zmiany najczęściej są stresujące) typu przeprowadzka, pójście do żłobka czy podczas choroby. Dziecko nie może kojarzyć smoczka, jako uspokajacz w stresujących sytuacjach, tak samo jak nie zastąpi niczym uwagi i przytulania rodziców. Nie uczmy naszych dzieci emocjonalnego podejścia do używania smoczka, bo jest to po prostu błędny i zupełnie niepotrzebny nawyk.


Jestem bardzo ciekawa, co myślicie o używaniu smoczków? Jak u Was wyglądało odstawianie? Czy w ogóle używaliście go? Czy dziecko nie chciało się z nim rozstać? Czy było różnie u każdego z Waszych dzieci? Jak dla mnie używany mądrze i świadomie jest zdecydowanie pomocnym przedmiotem dla rodziców i dziecka, ale nie należy popadać ze skrajności w skrajność. Bardzo zachęcam Was do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami w tym temacie. A może sama powinnam zwrócić uwagę na coś jeszcze?